Gra APB narodziła się na świat MMO zaledwie 3 miesiące temu, 29 lipca, i już zwija chodniki w San Paro. 16 września społeczność (niewielka!) APB otrzymała informację: „Z przykrością ogłaszamy, że pomimo naszych wysiłków mających na celu podtrzymanie serwisu gry, APB zostaje zamknięta.” Ta informacja została opublikowana pod niezamierzenie ironicznym tytułem „Koniec epoki”. Trzy miesiące. To nie jest epoka nawet w cyklu życiowym muszki owocówki!
To bardzo okrutny świat. Tak szybko zabrał nam coś tak obiecującego. Ściany naszych komnat spłynęły krwią i łzami biczowników GTA. Echo wciąż przynosi krzyki rozpaczających fanów strzelanki. Co z tego, że jest ich zaledwie kilku. O tak, słyszymy krzyki nielicznych, którzy opłakują to, że gra MMO APB przemija.
Ale bądźmy szczerzy, choć o zmarłych nie powinno mówić się źle: gra MMO APB nie zaoferowała nam wiele więcej ponad swoje obietnice. Być może marzyło ci się, że APB będzie pierwszą, naprawdę świetną strzelanką MMO, która przeniesie multiplayerowe rozgrywki w rodzaju Counter Strike’a czy Call of Duty do rozległego, wciągającego świata MMO.
Gra APB dała ci mnóstwo podstaw do takich marzeń: nad wszystkim czuwał Dave Jones, twórca GTA, RealTime Words spędziło 5 lat – 5 lat! – nad jej opracowaniem i chodziły słuchy, że na swoje wysiłki przeznaczyło 100 milionów dolarów. Dave Jones, lata przygotowań i kupa kasy… Dlaczego nie mielibyśmy oczekiwać czegoś wyjątkowego? A ostatecznie co dostaliśmy? Najlepszy na świecie edytor postaci, bardzo mały świat gry, niedopracowaną grywalność i bardzo rozczarowującą strzelankę MMO.
APB z pewnością nie wyglądała jak gra MMORPG, na którą wydano 100 milionów dolarów, prawda? Edytor postaci był znakomity, ale trudno uwierzyć, że wydali całą kasę tylko na to. APB wyglądała raczej jak gra MMO nawet nie za milion, a za góra 100 000 dolarów… W takim razie na co wydano te pieniądze? Prawdopodobnie na to, co zwykle. Złe zaplanowanie budżetu. Ogromne korporacyjne bonusy. Ekstrawaganckie korporacyjne pensje.
Nie żałujmy szefostwa RealTime Worlds. Bankructwo firmy przyszło niemal jednocześnie z premierą gry APB, a więc idę o zakład, że już wcześniej wiedzieli, co się święci. Zapewne dalej pozostają w posiadaniu fajnych domów i kont bankowych z wieloma zerami, tudzież wyszukanych włoskich samochodów sportowych.
Nie żałujmy Dave’a Jonesa, który firmując swoim nazwiskiem grę APB naraził na szwank swoją reputację. Jego reputacja z pewnością pomogła wcisnąć graczom APB. Albo wyraził zgodę na podpisanie gry swoim nazwiskiem, albo pozwolił na wypuszczenie gry, która nie była skończona nawet w połowie. Żadna z wymienionych opcji nie świadczy o nim dobrze.
Wyraźmy natomiast swoje współczucie ludziom, którzy stracili pracę. Ciężko pracującym programistom, projektantom i pracownikom biura, którzy znaleźli się na lodzie. Wielu z nich zapewne w dalszym ciągu pracowałaby nad grą, ponieważ oni to kochali.
Pochylmy się nad losem tych wszystkich, którzy zaufali grze APB. Tych, którym pozostał niewykorzystany w grze czas. Tych, którzy kupili grę i wciąż chcą w nią grać. Dlatego, że ich wystawiono. APB podobało ci się tak bardzo, że wykupiłeś mnóstwo czasu? A czemu nie? Planowałeś, że będziesz grać długo. Przecież gry MMORPG nie znikają z rynku ot tak, prawda? Większość gier MMO po prostu trwa i rzadko są zamykane. Gdyby RealTime Worlds był wypłacalny, gracze wciąż by grali. Kto wie, może za rok lub dwa gra APB stałaby się taką strzelanką, jaką miała być.
Pochylmy się także nad losem innych gier MMO. Upadek APB położył się cieniem na cały świat MMO. Czy w dalszym ciągu będziesz podchodził tak entuzjastycznie do innych gier MMO? Czy ufasz teraz developerom MMO? Czy poważnie się zastanowisz, zanim zarejestrujesz się w kolejnej grze lub skorzystasz z ich długoterminowej oferty?
Na koniec połączmy się w smutku nad całą społecznością graczy, bo uchybienia RealTime World’s dotkną niestety nas wszystkich.
Copyright 2010 – MMOGry.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz