Istnieje wiele sposobów na to, by zdefiniować porażkę. Czasem nowa gra MMO próbuje nadążyć za własną innowacyjną formułą i w rezultacie stacza się po równi pochyłej.
Star Wars Galaxies była znakomitą grą, dopóki Sony Online Entertainment nie pozazdrościł WoW. Warhammer zaliczył lekki falstart, wprowadzając na rynek grę MMO, w której aż roiło się od bugów (jednak PvP było wspaniałe). Dungeons and Dragons Online miał świetne instancje PvE, lecz za mało innej treści, która mogłaby przykuć uwagę graczy na dłużej. Champions Online? - W porządku, do momentu, w którym gracz dociera do końca i stwierdza, że nie zostało mu nic do roboty.
W alternatywnych wszechświatach wszystkie z tych gier MMO byłyby świetne. Każda z nich miałaby hordy fanów, którzy nie mogliby się doczekać, żeby zagrać. A jednak każda z wymienionych gier MMO na swój sposób zawiodła.
Jednak żadnej z powyższych porażek nie można porównać do spektakularnej porażki, znanej jako All Points Bulletin. APB rozbłysła niczym supernova w przestrzeni MMO na kilka krótkich chwil, a potem zapadła się w siebie, tworząc niespotykaną dotąd czarną dziurę.
Wypadałoby pogratulować RealTime Worlds za stworzenie nowej definicji porażki gry MMO. Wymienione powyżej gry może i zawiodły, lecz jednocześnie były w stanie jakoś egzystować dalej. W niektórych zaszły nawet korzystne przemiany (np. DDO jest teraz całkiem udaną darmową grą MMO). APB natomiast ma nikłe szanse na przetrwanie na rynku.
Grałeś ostatnio w APB? Jeśli kupiłeś grę, możesz zalogować się do dystryktu socjalnego w dowolnym czasie. Ten dystrykt jest darmowy, tylko udział w walce w dystryktach akcji kosztuje. No dalej, zaloguj się. A teraz zrób tak: w okienku czata wpisz /pop.
To najprawdopodobniej najbardziej niefortunna komenda, jaką oddano do dyspozycji graczom MMO. Komenda mówi, ilu graczy gra aktualnie na twoim serwerze. W ciągu ostatnich paru tygodni, także w godzinach szczytu w czasie weekendu, populacja APB liczy się w setkach i zwykle oscyluje w granicach 500. I APB ma tylko dwa serwery!
Należy uwzględnić, że łączna populacja bierze pod uwagę także ludzi w dystrykcie socjalnym, do którego można logować się bezpłatnie. Jeśli wejść do dystryktów akcji, gdzie gra staje się płatna, liczby wahają się w granicach 20. To nie jest zwykła porażka, to porażka na skalę kosmiczną.
Star Wars Galaxies była znakomitą grą, dopóki Sony Online Entertainment nie pozazdrościł WoW. Warhammer zaliczył lekki falstart, wprowadzając na rynek grę MMO, w której aż roiło się od bugów (jednak PvP było wspaniałe). Dungeons and Dragons Online miał świetne instancje PvE, lecz za mało innej treści, która mogłaby przykuć uwagę graczy na dłużej. Champions Online? - W porządku, do momentu, w którym gracz dociera do końca i stwierdza, że nie zostało mu nic do roboty.
W alternatywnych wszechświatach wszystkie z tych gier MMO byłyby świetne. Każda z nich miałaby hordy fanów, którzy nie mogliby się doczekać, żeby zagrać. A jednak każda z wymienionych gier MMO na swój sposób zawiodła.
Jednak żadnej z powyższych porażek nie można porównać do spektakularnej porażki, znanej jako All Points Bulletin. APB rozbłysła niczym supernova w przestrzeni MMO na kilka krótkich chwil, a potem zapadła się w siebie, tworząc niespotykaną dotąd czarną dziurę.
Wypadałoby pogratulować RealTime Worlds za stworzenie nowej definicji porażki gry MMO. Wymienione powyżej gry może i zawiodły, lecz jednocześnie były w stanie jakoś egzystować dalej. W niektórych zaszły nawet korzystne przemiany (np. DDO jest teraz całkiem udaną darmową grą MMO). APB natomiast ma nikłe szanse na przetrwanie na rynku.
Grałeś ostatnio w APB? Jeśli kupiłeś grę, możesz zalogować się do dystryktu socjalnego w dowolnym czasie. Ten dystrykt jest darmowy, tylko udział w walce w dystryktach akcji kosztuje. No dalej, zaloguj się. A teraz zrób tak: w okienku czata wpisz /pop.
To najprawdopodobniej najbardziej niefortunna komenda, jaką oddano do dyspozycji graczom MMO. Komenda mówi, ilu graczy gra aktualnie na twoim serwerze. W ciągu ostatnich paru tygodni, także w godzinach szczytu w czasie weekendu, populacja APB liczy się w setkach i zwykle oscyluje w granicach 500. I APB ma tylko dwa serwery!
Należy uwzględnić, że łączna populacja bierze pod uwagę także ludzi w dystrykcie socjalnym, do którego można logować się bezpłatnie. Jeśli wejść do dystryktów akcji, gdzie gra staje się płatna, liczby wahają się w granicach 20. To nie jest zwykła porażka, to porażka na skalę kosmiczną.
Co się stało? Ta gra naprawdę ma kilka fajnych rzeczy. To przyzwoita strzelanka z najlepszym edytorem postaci, jaki kiedykolwiek pojawił się w grach MMORPG, a to, że jej korzenie tkwią mocno w GTA, powinno przysporzyć jej mnóstwo fanów. A jednak gra APB nie odniosła sukcesu. Dlaczego zatem wypaliła się tak szybko?
1. Szybko się nudzi.
Pierwszych kilka godzin w APB spędzasz zwykle na projektowaniu swojej postaci. W edytorze jest tak wiele opcji, że można puścić wodze fantazji i kreatywności i spędzić pół dnia na tworzeniu własnego bohatera. Następne parę godzin upływa ci na strzelaniu do innych graczy. Przestępcy vs stróże prawa. Gangi vs członkowie straży obywatelskiej. Mnóstwo intensywnej akcji PvP.
Jest super... Przez kilka pierwszych dni.
Potem misje zaczynają się powtarzać. Robiłeś je już wcześniej, ale wciąż je dostajesz. Zapewne przestaniesz je wykonywać, bo są długie i męczące. Scenografia też niewiele zmienia, w grze są dwa dystrykty akcji i okazują się być mniejsze, niż myślałeś na początku. Jeśli już byłeś w jakimś miejscu, to na 100% wkrótce trafisz tam znowu.
Chciałbyś robić coś jeszcze poza PvP, żeby się nie nudzić? Nie ma nic innego. Bardzo szybko odkrywasz, że zrobiłeś niemal wszystko, co było do zrobienia i nie zostało nic więcej.
Zieew.
2. Czy to w ogóle jest MMO?
Chciałbyś robić coś jeszcze oprócz PvP? Chcesz urozmaicenia? Nie ma nic więcej. Nie ma PvE. Nie ma questów, ani rozległego świata, który można by eksplorować. APB określa się wprawdzie jako gra MMO, ale tak naprawdę do tej kategorii można ją zaliczyć z wielkim trudem. Jasne, jest w niej świat, który można zbadać, lecz jest on mały i ograniczony. Open world? Zapomnij.
APB ma wspaniałą fabułę, opowiadającą o mieście, które pogrąża się w otchłań niekontrolowanej przemocy, kiedy władzę zaczynają przejmować gangi. Byłoby ciekawie, gdyby nawiązywała do tego fabuła PVE, z której gracze mogliby dowiedzieć się, jak do tego doszło. Niestety tego zabrakło.
W APB nie ma gospodarowania zasobami. Nie ma craftingu, więc nie zbiera się materiałów. Jest jednak edytor projektowania, w którym bez końca możesz zmieniać wygląd broni, którą nosisz. Jesteś w stanie zaprojektować coś ciekawego, pod warunkiem, że masz żyłkę designera, ale nie oszukujmy się - większość ludzi jej nie posiada. W rezultacie aukcja ledwo dyszy. Oczywiście, możesz na niej wystawić zaprojektowane przez siebie rzeczy, ale nikt nie chce kupować czegoś, co wygląda brzydko.
I wreszcie gildie. W zasadzie po co ci one? Jedyne czynności, jakie wykonujesz w APB, to walki PvP i projektowanie strojów dla swojej postaci. Nie ma tu przecież ciężkich do przejścia dungeonów PvE, w których można zdobyć lepszą broń. Bycie w gildii nie daje żadnych przywilejów, więc ludzie nie mają motywacji, żeby je zakładać. W zasadzie jedyna możliwość, jaką daje gildia, to okazja do zmontowania ekipy do misji. Pod każdym innym względem gildie w APB są bezużyteczne.
3. O co my właściwie walczymy??
Kluczowym motywem fabuły gry jest fakt, że gangi zaczynają przejmować kontrolę nad miastem, a przestępstwa wymykają się spod kontroli. Do akcji musi wkroczyć straż obywatelska, która spróbuje odzyskać kontrolę.
Fajna historia, prawda? Wspaniała scenografia dla konfliktu MMO. Wiesz, że chcesz wziąć udział w walce i przekonać się, która ze stron wygra.
Niestety walki PvP w grze APB nie rozstrzygają o niczym. Czy wygrasz, czy przegrasz, po prostu wychodzisz i znów bierzesz udział w tych samych rozgrywkach. Nie prowadzą one do przejęcia kontroli nad miastem, dystryktem czy budynkiem. Po prostu walczysz, żeby walczyć.
A ta gra miała polegać na tym, że walczy się o przejęcie kontroli. Niestety, nie wyszło. Niezależnie od tego, czy misję wygrali przestępcy, czy stróże prawa, nic się nie zmienia. Naprawdę, gra APB byłaby o wiele bardziej zajmująca, gdyby te wszystkie starcia do czegoś prowadziły.
A wyobraźcie sobie, ile frajdy mieliby gracze, gdyby w grze możliwa była akcja realm vs realm, w której mogłyby wziąć udział dziesiątki przestępców przeciwko dziesiątkom przedstawicieli straży obywatelskiej. Ach. Lecz to niestety niemożliwe. Idź grindować w kolejnej misji. Amen.
1. Szybko się nudzi.
Pierwszych kilka godzin w APB spędzasz zwykle na projektowaniu swojej postaci. W edytorze jest tak wiele opcji, że można puścić wodze fantazji i kreatywności i spędzić pół dnia na tworzeniu własnego bohatera. Następne parę godzin upływa ci na strzelaniu do innych graczy. Przestępcy vs stróże prawa. Gangi vs członkowie straży obywatelskiej. Mnóstwo intensywnej akcji PvP.
Jest super... Przez kilka pierwszych dni.
Potem misje zaczynają się powtarzać. Robiłeś je już wcześniej, ale wciąż je dostajesz. Zapewne przestaniesz je wykonywać, bo są długie i męczące. Scenografia też niewiele zmienia, w grze są dwa dystrykty akcji i okazują się być mniejsze, niż myślałeś na początku. Jeśli już byłeś w jakimś miejscu, to na 100% wkrótce trafisz tam znowu.
Chciałbyś robić coś jeszcze poza PvP, żeby się nie nudzić? Nie ma nic innego. Bardzo szybko odkrywasz, że zrobiłeś niemal wszystko, co było do zrobienia i nie zostało nic więcej.
Zieew.
2. Czy to w ogóle jest MMO?
Chciałbyś robić coś jeszcze oprócz PvP? Chcesz urozmaicenia? Nie ma nic więcej. Nie ma PvE. Nie ma questów, ani rozległego świata, który można by eksplorować. APB określa się wprawdzie jako gra MMO, ale tak naprawdę do tej kategorii można ją zaliczyć z wielkim trudem. Jasne, jest w niej świat, który można zbadać, lecz jest on mały i ograniczony. Open world? Zapomnij.
APB ma wspaniałą fabułę, opowiadającą o mieście, które pogrąża się w otchłań niekontrolowanej przemocy, kiedy władzę zaczynają przejmować gangi. Byłoby ciekawie, gdyby nawiązywała do tego fabuła PVE, z której gracze mogliby dowiedzieć się, jak do tego doszło. Niestety tego zabrakło.
W APB nie ma gospodarowania zasobami. Nie ma craftingu, więc nie zbiera się materiałów. Jest jednak edytor projektowania, w którym bez końca możesz zmieniać wygląd broni, którą nosisz. Jesteś w stanie zaprojektować coś ciekawego, pod warunkiem, że masz żyłkę designera, ale nie oszukujmy się - większość ludzi jej nie posiada. W rezultacie aukcja ledwo dyszy. Oczywiście, możesz na niej wystawić zaprojektowane przez siebie rzeczy, ale nikt nie chce kupować czegoś, co wygląda brzydko.
I wreszcie gildie. W zasadzie po co ci one? Jedyne czynności, jakie wykonujesz w APB, to walki PvP i projektowanie strojów dla swojej postaci. Nie ma tu przecież ciężkich do przejścia dungeonów PvE, w których można zdobyć lepszą broń. Bycie w gildii nie daje żadnych przywilejów, więc ludzie nie mają motywacji, żeby je zakładać. W zasadzie jedyna możliwość, jaką daje gildia, to okazja do zmontowania ekipy do misji. Pod każdym innym względem gildie w APB są bezużyteczne.
3. O co my właściwie walczymy??
Kluczowym motywem fabuły gry jest fakt, że gangi zaczynają przejmować kontrolę nad miastem, a przestępstwa wymykają się spod kontroli. Do akcji musi wkroczyć straż obywatelska, która spróbuje odzyskać kontrolę.
Fajna historia, prawda? Wspaniała scenografia dla konfliktu MMO. Wiesz, że chcesz wziąć udział w walce i przekonać się, która ze stron wygra.
Niestety walki PvP w grze APB nie rozstrzygają o niczym. Czy wygrasz, czy przegrasz, po prostu wychodzisz i znów bierzesz udział w tych samych rozgrywkach. Nie prowadzą one do przejęcia kontroli nad miastem, dystryktem czy budynkiem. Po prostu walczysz, żeby walczyć.
A ta gra miała polegać na tym, że walczy się o przejęcie kontroli. Niestety, nie wyszło. Niezależnie od tego, czy misję wygrali przestępcy, czy stróże prawa, nic się nie zmienia. Naprawdę, gra APB byłaby o wiele bardziej zajmująca, gdyby te wszystkie starcia do czegoś prowadziły.
A wyobraźcie sobie, ile frajdy mieliby gracze, gdyby w grze możliwa była akcja realm vs realm, w której mogłyby wziąć udział dziesiątki przestępców przeciwko dziesiątkom przedstawicieli straży obywatelskiej. Ach. Lecz to niestety niemożliwe. Idź grindować w kolejnej misji. Amen.
4. Operowanie myszką i umiejętność celowania.
Czy twoja ręka czasem drży? Czy czułość twojej myszki oscyluje w granicach 800 DPI? Czy w ogóle wiesz, jak ustawia się DPI? Nie lubisz się śpieszyć przy celowaniu?
Jeśli odpowiedź na powyższe pytania brzmi TAK, APB nie jest grą dla ciebie.
Chyba żadna inna gra nie wymaga takiej sprawności w operowaniu myszką. Oczywiście, bardzo ważne jest posiadanie dobrej broni, ale jeszcze ważniejsza jest umiejętność szybkiego operowania myszą, szybkiego celowania oraz utrzymywania poruszającego się przeciwnika na muszce. Jeśli nie drgnie ci ręka - wygrałeś.
Mówisz, że tak jest w każdej strzelance? Nieprawda. Celowanie w grze APB wymaga najwyższej precyzji: musisz wycelować dokładnie w obiekt, a nie w jego sąsiedztwo. W innych grach dopuszcza się lekkie odchylenie od celu, lecz APB nie wybacza takich błędów. Oprócz tego w innych grach są także alternatywne sposoby, którymi można sobie pomóc, jak na przykład umiejętności AoE, choć nie są one tak szybkie i precyzyjne. APB ma bardzo niewiele broni AoE, a te, które są, nie zrekompensują ci braku umiejętności precyzyjnego manewrowania myszką.
W APB wygrywa ten, kto ma zręczniejsze palce. W rezultacie dostępne stały się aimboty, swobodnie omawiane na forach począwszy od dnia premiery gry. Koleś, który tańczy dookoła i wciąż wali do ciebie serią z pistoletu maszynowego... no cóż, zapewne przeczytał odpowiednie wątki na forum. (Tak przy okazji: bronie w APB aż do niedawna nie powodowały odrzutu, więc pistolet maszynowy można było utrzymać na celu tak łatwo, jak snajperkę. Jaka strzelanka zapomina dodać efektu odrzutu do swoich broni? Odpowiedź: taka, która jest beznadziejna.)
Jeśli masz przeciętne zdolności manualne w zakresie obsługi myszki i nie masz zwyczaju oszukiwać, prawdopodobnie już nie grasz w APB.
5. A do tego wszystkiego jeszcze bankructwo.
APB przyciągnęło rzesze fanów GTA, których ilość spokojnie wystarczyłaby do tego, by utrzymać grę przy życiu. A więc dlaczego gra stacza się tak szybko?
Dlatego, że RealTime Worlds, twórca i właściciel gry, zbankrutowało w czasie krótszym niż dwa miesiące po premierze APB! Firma znajduje się teraz pod kuratelą sądową, niemal wszyscy zostali zwolnieni, zatrzymano tylko ekipę, która utrzymuje grę APB na powierzchni. A sąd szuka potencjalnego kupca.
Zatwardziali fani będą wiernie bronić gry aż do ostatniej kropli krwi. Ale trudno pozostać wiernym tej grze. Jeśli nie znajdzie się kupiec, może paść decyzja o jej zamknięciu, a im dłużej będą trwały poszukiwania kupca, tym więcej graczy odejdzie i tym mniej atrakcyjna stanie się gra.
Przyszłość gry APB nie rysuje się w jasnych barwach.
Wszystko wskazuje na to, że zarząd RealTime Worlds zdecydował się wypuścić na światło dzienne grę ukończoną tylko w połowie, choć wiedział, że firma jest w kiepskiej sytuacji finansowej i nie będzie mogła pozwolić sobie na supportowanie gry po jej wydaniu.
A zatem pogratulujmy RealTime Worlds stworzenia nowej definicji epickiej porażki. Jeśli ktoś pokusi się na stworzenie nowej słownikowej definicji porażki, powinien tam zamieścić screena z APB!
Czy twoja ręka czasem drży? Czy czułość twojej myszki oscyluje w granicach 800 DPI? Czy w ogóle wiesz, jak ustawia się DPI? Nie lubisz się śpieszyć przy celowaniu?
Jeśli odpowiedź na powyższe pytania brzmi TAK, APB nie jest grą dla ciebie.
Chyba żadna inna gra nie wymaga takiej sprawności w operowaniu myszką. Oczywiście, bardzo ważne jest posiadanie dobrej broni, ale jeszcze ważniejsza jest umiejętność szybkiego operowania myszą, szybkiego celowania oraz utrzymywania poruszającego się przeciwnika na muszce. Jeśli nie drgnie ci ręka - wygrałeś.
Mówisz, że tak jest w każdej strzelance? Nieprawda. Celowanie w grze APB wymaga najwyższej precyzji: musisz wycelować dokładnie w obiekt, a nie w jego sąsiedztwo. W innych grach dopuszcza się lekkie odchylenie od celu, lecz APB nie wybacza takich błędów. Oprócz tego w innych grach są także alternatywne sposoby, którymi można sobie pomóc, jak na przykład umiejętności AoE, choć nie są one tak szybkie i precyzyjne. APB ma bardzo niewiele broni AoE, a te, które są, nie zrekompensują ci braku umiejętności precyzyjnego manewrowania myszką.
W APB wygrywa ten, kto ma zręczniejsze palce. W rezultacie dostępne stały się aimboty, swobodnie omawiane na forach począwszy od dnia premiery gry. Koleś, który tańczy dookoła i wciąż wali do ciebie serią z pistoletu maszynowego... no cóż, zapewne przeczytał odpowiednie wątki na forum. (Tak przy okazji: bronie w APB aż do niedawna nie powodowały odrzutu, więc pistolet maszynowy można było utrzymać na celu tak łatwo, jak snajperkę. Jaka strzelanka zapomina dodać efektu odrzutu do swoich broni? Odpowiedź: taka, która jest beznadziejna.)
Jeśli masz przeciętne zdolności manualne w zakresie obsługi myszki i nie masz zwyczaju oszukiwać, prawdopodobnie już nie grasz w APB.
5. A do tego wszystkiego jeszcze bankructwo.
APB przyciągnęło rzesze fanów GTA, których ilość spokojnie wystarczyłaby do tego, by utrzymać grę przy życiu. A więc dlaczego gra stacza się tak szybko?
Dlatego, że RealTime Worlds, twórca i właściciel gry, zbankrutowało w czasie krótszym niż dwa miesiące po premierze APB! Firma znajduje się teraz pod kuratelą sądową, niemal wszyscy zostali zwolnieni, zatrzymano tylko ekipę, która utrzymuje grę APB na powierzchni. A sąd szuka potencjalnego kupca.
Zatwardziali fani będą wiernie bronić gry aż do ostatniej kropli krwi. Ale trudno pozostać wiernym tej grze. Jeśli nie znajdzie się kupiec, może paść decyzja o jej zamknięciu, a im dłużej będą trwały poszukiwania kupca, tym więcej graczy odejdzie i tym mniej atrakcyjna stanie się gra.
Przyszłość gry APB nie rysuje się w jasnych barwach.
Wszystko wskazuje na to, że zarząd RealTime Worlds zdecydował się wypuścić na światło dzienne grę ukończoną tylko w połowie, choć wiedział, że firma jest w kiepskiej sytuacji finansowej i nie będzie mogła pozwolić sobie na supportowanie gry po jej wydaniu.
A zatem pogratulujmy RealTime Worlds stworzenia nowej definicji epickiej porażki. Jeśli ktoś pokusi się na stworzenie nowej słownikowej definicji porażki, powinien tam zamieścić screena z APB!
Copyright 2010 - MMOGry.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz